Finał rywalizacji par tanecznych okazał się nie tylko sportowym rozstrzygnięciem, ale przede wszystkim pokazem artystycznej różnorodności na najwyższym poziomie.
Na lodzie spotkały się trzy wyraźnie odmienne wizje — Laurence Fournier Beaudry i Guillaume Cizeron, Madison Chock i Evan Bates oraz Piper Gilles i Paul Poirier udowodnili, że taniec na lodzie nie ma jednego języka. Każda z tych propozycji porywała w inny sposób: od wyrafinowanej narracji i subtelnej kontroli, przez teatralną magnetyczność, po odważną, dynamiczną ekspresję.
Laurence Fournier Beaudry / Guillaume Cizeron (FRA) wkradli się do rywalizacji ze swoją poetycką maestrią jakieś pół roku temu i solidnie namieszali w tańcach. Najmocniej odczuli to Amerykanie Madison Chock i Evan Bates, którzy przez ostatnie lata byli właściwie jedynymi kandydatami do olimpijskiego złota. Powrót mistrzów wpłynął również na szanse Charlene Guignard / Marco Fabbri (ITA), czyniąc walkę o podium bardzo ciasną.
W tak trudnych okolicznościach Piper Gilles / Paul Poirier (CAN) odnieśli swój wielki triumf – wywalczony przez nich brąz jest dla nich wynikiem absolutnie maksymalnym, przyjmowanym z radością równą wygranej.
|
|
Fournier Beaudry/ Cizeron - screen |
Dla Guillaume zajmowanie najwyższego stopnia podium nie jest niczym nowym. Nowością jest jednak zwycięstwo odniesione po przerwie — i to u boku nowej partnerki. Z kolei dla Laurence jest to sytuacja, której jeszcze niedawno prawdopodobnie sama się nie spodziewała. Z poprzednim partnerem tworzyła solidny duet, lecz zazwyczaj plasowali się pod koniec pierwszej dziesiątki.
Ich technika była tego dnia bliska perfekcji — w protokołach sędziowskich pojawiło się aż sześć „poziomów czwartych” na dziesięć możliwych elementów, a jakość wykonania mieściła się w przedziale +4 i +5.
Uznanie dla artystycznej perfekcji wielu sędziów wyraziło przyznając "10" w ocenie za komponenty. Najwięcej ich pojawiło się za prezentację oraz dwie za kompozycję.
Posługując się słowami Guillaume’a, taniec został zbudowany na wyraźnym kontraście dwóch części. Pierwsza jest bardziej współczesna — surowa, tajemnicza i niemal wyciszona, budująca napięcie poprzez oszczędność ruchu i atmosferę skupienia. Druga odsłona otwiera się melodyjnie, uderzając „prosto w serce” i pozwalając emocjom wybrzmieć pełniej, z większą swobodą i ekspresją.
Cizeron tłumaczy, że kompozytor (Rob Simonsen) nadał muzyce „wymiar metaforyczny” i „bardzo wodny wszechświat”. To właśnie ten aspekt ich zainspirował – praca z żywiołem wody, jego organicznością i emocjami, które niesie (Skate Info Glace, Olympics.com).
W tej eterycznej wizji Laurence przeobraża się w eteryczną muzę, a ich partnerstwo nabiera lekkości i płynności, sprawiając wrażenie, jakby unosili się ponad taflą. Całość tworzy sugestywny, niemal mistyczny dialog ruchu i muzyki, w którym kontrast staje się głównym nośnikiem emocji.
Total: 224,39 pkt SB
|
| Chock/ Bates - screen |
Madison i Evan zdobyli sześć poziomów 4, zdobywając taką samą ocenę bazową co Francuzi (46,79 pkt). Sprawa rozstrzygnęła się w ocenie za jakość oraz w komponentach. Amerykanie w sumie uzyskali trzy dziesiątki za performance.
W przeciwieństwie do przejazdu w zawodach drużynowych, tym razem para zaprezentowała się z większą rezerwą. W rywalizacji zespołowej ich taniec miał charakter bardziej widowiskowy — sprzyjała temu mniejsza presja i nieobecność najgroźniejszych rywali. Tutaj stawka była zdecydowanie wyższa, co przełożyło się na bardziej kontrolowaną, zachowawczą interpretację.
|
| Gilles/ Poirier - screen |
Dopiero, gdy muzyka ucichła a rzeczywistość wróciła do ich świadomości — całe wyciszenie ustąpiła miejsca czystej, niepohamowanej euforii. Emocje były tak potężne, że zalały całą kanadyjską widownię łzami wzruszenia. Paul — zazwyczaj rozbawiony i w żartobliwym nastroju — nie zdołał zapanować nad silnymi przeżyciami, ukazując światu, jak wielką wagę miał dla nich ten moment.
Niezależnie od zamieszania wokół rywali, Piper i Paul zaprezentowali przede wszystkim swoją opowieść — spokojną, skupioną, jakby odciętą od zgiełku rywalizacji. Nie oglądali się na innych, pozwalając, by muzyka i ruch prowadziły ich własnym torem. Ta wierność sobie rozkwitła na lodzie brązem, który miał blask złota.
W technice było jak wyżej 😉 . Sześć poziomów 4 i nota bazowa 46,79 pkt. W komponentach pojawiła się jedna "10".
~*~
Choć sportowa klasyfikacja ustawiła zawodników w określonej kolejności, finał był przede wszystkim świętem interpretacji. Także pozostałe pary wniosły na taflę własne, pełne charakteru opowieści — od klasycznych form po futurystyczne wizje. Nawet jeśli nie wszystkie programy przełożyły się na najwyższe noty, każdy występ niósł ze sobą wyraźny przekaz, talent i osobowość, przypominając, że w tańcach na lodzie rywalizacja zawsze idzie w parze ze sztuką.
Trudno było nie zachwycić się liryczną interpretacją muzyki z filmu Diamanti w wykonaniu Charlene Guignard i Marco Fabbriego (ITA/ 209,58 4 miejsce).
W stawce znalazły się też widowiska inspirowane Szekspirem, jak np. amerykańsko-brytyjsko-szwedzkie wariacje na temat Romea i Julii. Najbliżej klasyczną wersję tj. Romeo and Juliet Op. 64 zaprezentowali Emilea Zingas / Vadym Kolesnik (USA/ 206,72 pkt PB/ 5.miejsce).
Równie silne wrażenie pozostawił elektryzujący program 6. Allison Reed i Saulusa Ambruleviciusa do God Is a DJ i We Come 1, pełen klubowej energii i rytmicznego pulsu. Z kolei 7. Lilah Fear i Lewis Gibson zabrali widzów w melancholijną podróż do szkockiej tradycji w The Bonnie Banks of Loch Lomond, pokazując bardziej nostalgiczne oblicze tańca, czy też żarliwa, czeska Malagueña.
Momentami na tafli było mrocznie, wzruszająco i zabwanie, co dodatkowo podkreślało stylistyczne bogactwo finału.
Sportowa dramaturgia nie była mniej intensywna: Włosi awansowali z piątego na czwarte miejsce, choć początkowo nic na to nie wskazywało. Marco miał problemy w twizzlach — element został zaliczony jedynie na poziom 3 — jednak para utrzymała wysoką jakość pozostałych elementów.
Na układ tabeli wpłynęły także błędy rywali. Brytyjczycy Fear/Gibson stracili cenne punkty, gdy Lilah zachwiała się w twizzlach (również poziom 3), co przełożyło się na niższe komponenty. Ich taniec został ostatecznie sklasyfikowany dopiero jako dwunasty w stawce — wynik, który pokazał, jak bezlitosna potrafi być finałowa rywalizacja.
~*~
Ok. Już kończę, bo to miał być czas tylko dla medalistów. 😂
______________________
➨ Oficjalna strona
Igrzysk Olimpijskich Milano-Cortina-2026 >>>
TUTAJ
➨ Terminarz —
Łyżwiarstwo Figurowe >>>
TUTAJ
➨ Szczegółowe
wyniki łyżwiarstwa figurowego >>>
TUTAJ
Editorial use only:
Logo Igrzysk Olimpijskich 2026, źródło:
Wikipedia,
Oficjalna Strona Igrzysk Olimpijskich
Dla mnie Amerykanie zgarnęli złoto:)
OdpowiedzUsuńTeż im kibicowałam. :)
UsuńJa też byłam za Mad i Evanem. Jak nikt zasłużyli, całe lata zajęło im dotarcie na szczyt, musieli przeczekać innych, którzy ich wyprzedzali, 3 razy zdobyli złoto MŚ i teraz takie rozczarowanie. Inna sprawa, że Guliame to genialny łyżwiarz, myślę, że nawet jakby z kołkiem tańczył to i tak byłoby to bardzo dobre. A taniec Laurence i Guliama był super.
OdpowiedzUsuńZ kolei tegoroczny taniec Mad i Evana nie do końca mi leżał, nie lubię flamenco na lodzie. I choć technicznie był super, to mniej mi się podobał. Do tego pojechali bardziej zachowawczo niż na GPf czy nawet w drużynówce na ZIO.
Piper i Paul - pięknie, ale jak pisałam, nie lubię powtórek. I choć taniec pozmieniali, to jednak jest to powtórka, początek jest niemal identyczny. A rywale przygotowali nowe propozycje...
Dla mnie brąz powinien przypaść Charlene i Marcowi. Byli super.
Mnie się podobała aranżacja Chock i Bates. Owszem, czasem widzieliśmy ich w bardziej spektakularnych - barwnych - widowiskach, ale ten program był jak dla mnie poważniejszy.
UsuńBiorąc pod uwagę jak długo czekali (i jak ciężko trenowali) to szkoda, wielka szkoda, że jednak srebro.
Mad i Evan nie byli moimi ulubieńcami od pierwszego wejrzenia, bardzo lubiłam parę Emily Samuelson i Evan Bates i byłam na niego obrażona jak przestał tańczyć z Emily i zaczął z Madison. Ale przez te lata ich wspólnej jazdy nauczyłam się ich lubić, a potem bardzo lubić. Szanuję ich za ciężką pracę, szli do przodu choć co chwila ktoś ich przeganiał, czasem czułam złość bo moim zdaniem wcale nie byli gorsi od Madison i Zacharego, a latami byli za nimi.
UsuńI szkoda, że nie przygotowali czegoś bardziej widowiskowego. Bo choć ten taniec nie jest zły, to na pewno mniej spektakularny niż choćby ubiegłoroczny Time, przepiękny Mad i Evan nie byli moimi ulubieńcami od pierwszego wejrzenia, bardzo lubiłam parę Emily Samuelson i Evan Bates i byłam na niego obrażona jak przestał tańczyć z Emily i zaczął z Madison. Ale przez te lata ich wspólnej jazdy nauczyłam się ich lubić, a potem bardzo lubić. Szanuję ich za ciężką pracę, szli do przodu choć co chwila ktoś ich przeganiał, czasem czułam złość bo moim zdaniem wcale nie byli gorsi od Madison i Zacharego, a latami byli za nimi.
I szkoda, że nie przygotowali czegoś bardziej widowiskowego. Bo choć ten taniec nie jest zły, to na pewno mniej spektakularny niż choćby ubiegłoroczny do PF, poprzedni do Mad i Evan nie byli moimi ulubieńcami od pierwszego wejrzenia, bardzo lubiłam parę Emily Samuelson i Evan Bates i byłam na niego obrażona jak przestał tańczyć z Emily i zaczął z Madison. Ale przez te lata ich wspólnej jazdy nauczyłam się ich lubić, a potem bardzo lubić. Szanuję ich za ciężką pracę, szli do przodu choć co chwila ktoś ich przeganiał, czasem czułam złość bo moim zdaniem wcale nie byli gorsi od Madison i Zacharego, a latami byli za nimi.
I szkoda, że nie przygotowali czegoś bardziej widowiskowego. Bo choć ten taniec nie jest zły, to na pewno mniej spektakularny niż choćby ubiegłoroczny do PF, czy przepiękny taniec z sezonu 2022/2023 czy nawet Egipskiego węża. Mam też wrazenie, ze sędziowie nie doceniają flamenco na lodzie.
Więc tak, szkoda mi ich bardzo, bo mają też po 35 lat, pewnie już do kolejnej olimpiady nie dociągną, a i w konkurencji z Guliamem nie będzie szans na złoto.
Oj, coś mi się skopiowało 3 razy;-(
Usuń(do trzech razy sztuka ;-).
UsuńW porównaniu do Madison i Zacharego mam podobne odczucia.
Pani Kasu, w tagach wpisała Pani G.Papadakis/G.Cizeron :-) chyba powinno być Laurence Fournier Beaudry i Guillaume Cizeron
OdpowiedzUsuńDziękuję :) już poprawiłam.
UsuńDodam też, że powtórka programu w przypadku Piper i Paula jest dla mnie o tyle rozczarowaniem, że ta para od początku wyróżniała się oryginalnością, zawsze pokazywali coś innowacyjnego, a Vincent - cóż, i był wcześniej ich programem dowolnym i potem pokazowym i teraz znów do niego wrócili.
OdpowiedzUsuńBiedny Malinin, ogólnie niski poziom dowolnego, nikt nie miał komponentów powyżej 9...
OdpowiedzUsuńI rozkręca się afera odnośnie ocen pary francuskiej. Francuska sędzina w rd oceniła FB/C o ponad 6 pkt więcej niż Ch/B, a w dowolnym o ok 9. Już ok 14 tys osob podpisało petycję o przyjrzenie się tej sytuacji. Oczywiście w komentarzach jest też dużo o Gabi i jej książce i że Guliamowi i Laurence złoto się nie należało itd
OdpowiedzUsuńMoim zdaniem wielkiego przekrętu tam nie było, bo obie pary były doskonałe i choć sercem byłam z Mad i Evanem to wiem, że tak bywa. Ale co by nie mówić, niesmak pozostanie.