W olimpijskiej historii wielokrotnie widzieliśmy scenariusze, w których
złoto trafiało w ręce zawodników spoza ścisłego grona faworytów typowanych
od lat. Także i tym razem przedolimpijskie przewidywania pękły niczym lód
pod ostrzem łyżwy.
Tam, gdzie kończył się "plan", lód napisał własną opowieść z Mikhailem
Shaidorovem (KAZ) w roli głównej — pierwszym w historii Kazachem, który
sięgnął po złoty medal olimpijski Mikhail pogodziła faworytów zostawiając
ich w cieniu swojego sensacyjnego sukcesu.
Nie mniej imponującym był skok na podium w wykonaniu Shumy Sato (JPN).
Z kolei, przypadek Ilii Malinina (USA) stał się najświeższym przykładem na to,
jak prawdziwa potrafi być teza, że najgroźniejszym przeciwnikiem wielkiego
mistrza bywa on sam. Podobnie nierówną walkę sam ze sobą, ale z teoretycznie
mniejszą stratą, stoczył Yuma Kagiyama (JPN).