Kiedy powoli zbliżaliśmy się do finiszu zmagań, ten mediolański teatr — choć nie operowy La Scala, a lodowy Milano Ice Skating Arena — przygotował swój ostatni, porywający akt.
Olimpijską rywalizację zamknęły solistki, przynosząc scenariusz, który do złudzenia przypominał niesamowity powrót, jaki widzieliśmy wcześniej w tańcach.
Wszystko za sprawą Alysy Liu (USA), która po latach rozstania z wyczynowym sportem z powrotem wdarła się na olimpijską arenę z nieprawdopodobnym impetem i młodzieńczą — użyję tu słowa — "bezczelnością" 😉.




.jpg)