niedziela, 29 marca 2026

MŚ 2026: Kaori Sakamoto zwieńczyła karierę czwartym złotem MŚ. Katia 19.

Kaori Sakamoto (JPN) wywalczyła złoto mistrzostw świata i zrobiła to w nadzwyczajnym stylu. Japonka zaprezentowała w Pradze czyste, niezwykle mocne programy, które zaowocowały rekordami.

Jej historia zatoczyła przy tym piękny krąg: to właśnie w Czechach debiutowała w cyklu Junior Grand Prix 2013, by teraz, w tym samym miejscu, sięgnąć po najważniejszy tytuł. I choć w tle pozostaje niedosyt po igrzyskach, Kaori i tak zapisała się w historii jako łyżwiarka po prostu "wielka". Oficjalnie 27. marca 2026 zakończyła amatorską karierę.

Logo Mistrzostw Świata w Łyżwiarstwie Figurowym 2026

Podium solistek MŚ 2026

1. Kaori Sakamoto (JPN) - 238,28 pkt - rekord kariery
2. Mone Chiba (JPN) - 228,47 pkt - rekord kariery
3. Nina Pinzarrone (BEL) - 215,20 pkt - rekord kariery

Ekaterina Kurakova (POL) z wynikiem 164.54 pkt zajęła 19. pozycję.

W rywalizacji solistek uwagę przyciągnęła przede wszystkim niezwykle mocna reprezentacja Japonii z Kaori Sakamoto (JPN) na czele. Japonka, mimo imponującej kariery, nie zdołała przypieczętować jej olimpijskim złotem, dlatego do Pragi przyjechała z jednym jasnym celem: odzyskać tytuł mistrzyni świata.

Plany mogły jej pokrzyżować młodsze rodaczki, a przede wszystkim Amber Glenn (USA). Amerykanka, która również była typowana do olimpijskiego złota, nie podołała wyzwaniu podczas turnieju (choć w programie dowolnym na igrzyskach zdobyła imponującą, trzecią ocenę zawodów).

Jednak w Pradze Kaori Sakamoto była niezwyciężona i pozostawiła wszystkie rywalki daleko w tyle, udowadniając, że wciąż jest najlepszą solistką globu.

Na tafli nie pojawiła się mistrzyni olimpijska Alysa Liu (USA), której rekord życiowy wynosi 226,79 pkt – przy takim wyniku wnioski nasuwają się same. 😉

W rywalizacji zabrakło także utytułowanych w przeszłości Loeny Hendrickx (BEL) i Kimmy Repond (SUI), którym jednak na igrzyskach nie udało się potwierdzić swojej klasy. Poza tą wysoko notowaną trójką – oraz Marią Seniuk (ISR) – w Pradze zameldowały się wszystkie zawodniczki uprawnione do startu olimpijskiego, co jeszcze przed startem gwarantowało rywalizację na najwyższym światowym poziomie.

Mistrzyni Świata 2026
~ Kaori Sakamoto (JPN/ 238,28)~

Przez lata mogliśmy obserwować fascynującą przemianę Kaori Sakamoto — z wybitnej techniczki w kompletną artystkę.

Na początku kariery Kaori była postrzegana przede wszystkim jako zawodniczka o imponujących atutach fizycznych – wyróżniała się siłą, prędkością i dużą stabilnością skoków, które stanowiły fundament jej wyników.

Choć nie brakowało jej naturalnej energii i scenicznej charyzmy, to właśnie aspekty techniczne najmocniej przyciągały uwagę, stąd jej rozwój artystyczny stał się jednym z kluczowych wyzwań dalszej kariery.

Japonka nigdy nie bała się wysoko stawianej poprzeczki. Odważnie sięgała po klasykę oraz muzykę poważną, choć na początku widać było, że płynne wejście w liryczne dźwięki sprawiały jej pewną trudność. Z czasem jednak po mistrzowsku odnalazła swój unikalny styl, balansując między techniczną perfekcją klasyki a melancholijnymi nutami.

Dziś Kaori Sakamoto potrafi połączyć dynamikę i pewność techniczną z dojrzałą, świadomą interpretacją muzyki. Jej styl, oparty na równowadze między mocą a emocją, stał się jednym z najbardziej rozpoznawalnych

W Pradze Kaori potwierdziła swoją absolutną dominację. Jej program krótki Time To Say Goodbye — został oceniony na 79,31 pkt (SB), tym samym stając się nowym rekordem sezonu. W programie dowolnym poszła jeszcze dalej, uzyskując fenomenalne 158,97 pkt (PB) i poprawiając dotychczasowy rekord kariery z MŚ 2022 o ponad 3 pkt.

W programie dowolnym, z równie znamiennym tytułem co SP, „Non, je ne regrette rien” Edith Piaf, (Nie, niczego nie żałuję) Japonka ponownie imponowała zarówno techniką, jak i emocjonalnym zaangażowaniem – w jej przejeździe nie zabrakło aż siedmiu potrójnych skoków (w tym 3F+3T czy 2A+3T+2T). Sekwencja kroków, dwa piruety siadany i kończąca występ kombinacja piruetów poprzedzona skokiem uzyskały 4 poziom trudności.

Podziw nad jakością wykonania elementów technicznych przełożył się na blisko 19 punktów bonusu.

W ocenach komponentów aż siedmiokrotnie pojawiła się maksymalna „dziesiątka”, a norweski sędzia – najwyraźniej oczarowany 😉 – przyznał najwyższą notę we wszystkich trzech kategoriach. W arkuszu sędziowskim dominowały oceny na poziomie 9,75, co tylko potwierdzało skalę uznania dla tego występu.

Na tym entuzjastycznym tle nieco osobliwie zaprezentowała się jedynie sędzina z Łotwy. Można odnieść wrażenie, że albo postanowiła wcielić się w rolę tej zasadniczej i krytycznej, która nie ulega euforii tłumu, albo po prostu etatowej „marudy” panelu 😂 bo przyznała dwie oceny 9,50 i 9,25.

*** Łyżwiarska historia Kaori Sakamoto (JPN) prawdopodobnie będzie miała swój ciąg dalszy, tym razem jednak po drugiej stronie bandy. Kto wie, może to właśnie ona wyszkoli przyszłych mistrzów olimpijskich? Co prawda trenerski sukces to nie to samo, co własne złoto wywalczone na lodzie 😢😢, ale jak można wywnioskować ze słów pocieszenia jej trenerki, dla Japończyków wkład w rozwój nowego pokolenia jest aspektem honorowym i szansą, by spełnić olimpijskie marzenie w nowej, równie doniosłej roli.***

Kolejne dwie zawodniczki – Mone Chiba (JPN) i Nina Pinzarrone (BEL) – to łyżwiarki, które dopiero budują swoje kariery na najwyższym poziomie, dlatego z dużym prawdopodobieństwem jeszcze nieraz będą dostarczać powodów do odkrywania ich potencjału na nowo.

Wicemistrzyni Świata 2026
~Mone Chiba (JPN/ 228,47)~

Mone była wymieniana w gronie kandydatek do medalu – nie bez powodu, bo przecież rok temu stanęła na podium mistrzostw świata. Tym razem również potwierdziła swoją klasę. Po wyczerpującym sezonie i niedosycie po czwartym miejscu na igrzyskach olimpijskich Mone Chiba przyjechała do Pragi zmotywowana.

Z młodzieńczym zapałem zaprezentowała programy na rekordowym poziomie, ustanawiając aż trzy wyniki życiowe. W programie krótkim pojechała czysto, wykonując m.in. kombinację 3F+3T, co przełożyło się na 78,45 pkt. W programie dowolnym również była niemal bezbłędna, uzyskując 150,02 pkt, a całość zwieńczyła najlepszym wynikiem łącznym w karierze. 

Mone oprócz potrójnego axla, skacze wszystkie skoki potrójne. W programie Romeo i Julia, dwa razy wykonała 3Lz, raz pewnie w połączniu z 2A, drugieg- mniej pewnie z 2T+2Lo (wszystko w premiowanym czasie). Potrójnego flipa wykonała z 3T i solo. Był też 3 salchow i 3 rittberger.

~Brązowa madalistka MŚ 2026~
Nina Pinzarrone (BEL/ 215,20 pkt)

Dla Niny Pinzarrone był to czwarty start w mistrzostwach świata. W poprzednim roku zajęła 7. miejsce, a na igrzyskach olimpijskich była 13., dlatego trudno było jednoznacznie wskazywać ją jako kandydatkę do podium. Jej programy od dawna cechują się dojrzałością i wrażliwością, choć często towarzyszyły im drobne niedociągnięcia techniczne – Nina miała tendencję do „dokręcania” skoków już na lodzie. Tym razem nawet przy 3Lz+3T nie było wątpliwości. 😀

W Pradze zaprezentowała się jednak niemal perfekcyjnie. Bez braków rotacji, bez wyraźnych błędów, bez zachwiań – z pełną kontrolą nad każdym elementem. Szczególne wrażenie robiły kombinacje 3Lz+3T, wykonane z dużą pewnością. Efektem były trzy rekordy życiowe: 71,82 pkt za program krótki, 143,38 pkt za dowolny oraz najwyższy wynik łączny w karierze.

Ostatecznie awansowała z 5. miejsce na pozycję medalową. Wyniki Niny można postrzegać w kategorii „cichego zwycięstwa”. Bez wielkiej presji i medialnego szumu zaprezentowała się na dojrzale i skutecznie. 

🔝 Trzy zawodniczki szczególnie wyróżniły się wyraźnym awansem dzięki bardzo dobrym programom dowolnym.

5. Lara Naki Gutmann (ITA/ 205,12) zaprezentowała jeden z najlepszych występów w karierze – 135,79 pkt w programie dowolnym (PB) pozwoliło jej awansować na wysokie 5. miejsce, a łączny wynik 205,12 pkt również był rekordem życiowym.

7. Niina Petrokina (EST/ 202,27) z pomocą "Diuny" zanotowała jeden z piękniejszych awansów – z 11. miejsca po programie krótkim przesunęła się do pierwszej dziesiątki, kończąc zawody na 7. pozycji.

8. Jia Shin (KOR/ 201,86) zaimponowała w programie dowolnym, zajmując w tej części rywalizacji 4. miejsce, co ostatecznie przełożyło się na awans z 13. na 8. pozycję w klasyfikacji końcowej.

🔄Najmniej wdzięczna sytuacja spotkała brązową medalistkę IO, Ami Nakai (JPN/ 200,00/ 9. miejsce). W jej przypadku stabilność okazała się paradoksalnie niewystarczająca – choć w programie dowolnym powtórzyła swoją 8. lokatę, suma punktów zepchnęła ją o jedno oczko w dół. Ostatecznie zmagania zakończyła na 9. pozycji, co z jednej strony biorąc pod uwagę jej osiągnięcia, wynik budzi zaskoczenie.

Z drugiej strony warto docenić wyczyn, jakiego dokonała Ami. Dla zawodniczki debiutującej w gronie seniorek tak wyczerpujący i intensywny sezon to ogromne obciążenie, a przetrwanie go w tak dobrym stylu jest w gruncie rzeczy wielkim sukcesem.

Dwie zawodniczki z drugiej dziesiątki stawki, niezmiennie trzymały się pozycji wyznaczonych już w programie krótkim.

Madeline Schizas (CAN) z łączną notą 178,29 pkt zaprezentowała programy, które konsekwentnie dawały jej 15. lokatę.

Podobnie sytuacja wyglądała u naszej reprezentantki – Ekaterina Kurakova (POL) w programie krótkim zajęła 19. miejsce i koniec końców na każdym etapie rywalizacji (zarówno w dowolnym, jak i w klasyfikacji łącznej) meldowała się na 19. pozycji.

Taka stabilizacja w rankingu wynikała częściowo z przetasowań w dolnej części tabeli. Niżej sklasyfikowana po SP Julia Sauter (ROU) w samym programie dowolnym pojechała ambitnie, uzyskując 18. wynik, jednak z kolei Lorine Schild (FRA), która wyprzedzała Katię w SP, w tej części zawodów odnotowała dopiero 20. notę.

Mimo tych punktowych roszad, w końcowym rankingu generalnym nie zmieniło to układu sił dla zawodniczek z wyższych lokat.

19. miejsce
~Ekaterina Kurakova (POL)~

Program dowolny Sparkling Diamonds pokazał nam dwa różne oblicza naszej reprezentantki 😉. Z jednej strony zachwycała pasją jazdy i lekkością interpretacji, z których jest znana. Jej znakomicie wplecione w choreografię ślizgi nie pełniły jedynie funkcji łączników — były pełnoprawnym środkiem wyrazu, który wzmacniał artystyczny wymiar występu. Większość skoków zaprezentowała z dużą pewnością, w tym bardzo solidną sekwencję 3Lz+2A.

Z drugiej strony na tafli pozostało sporo niewykorzystanych punktów, których straty naprawdę szkoda. W ambitnej kombinacji 3T+1Eu+3F zabrakło pełnej rotacji przy potrójnym flipie, a przy skoku 3Lo solo sędziowie dopatrzyli się niewielkiej dokrętki na lodzie (q). Chwila dekoncentracji w sekwencji kroków niestety zakończyła się upadkiem, co dodatkowo obniżyło notę techniczną.

No i te surowe odjęcia w ocenie za jakość przy kombinacji 3Lo+2T, czy zaledwie 1 poziom trudności za piruet z odchyleniem tułowia.

Burzliwie za podium:

Największy dramat przeżyła Amber Glenn (USA/ 203.12), która po programie krótkim zajmowała świetną, 3. lokatę i realnie myślała o medalu. Niestety, w środku programu dowolnego wszystko zaczęło się sypać – 9. nota w tej części zawodów zepchnęła Amerykankę na 6. miejsce w klasyfikacji końcowej.

Choć w trakcie samych przejazdów u trzech solistek błędy nie wydawały się aż tak kosztowne, sędziowie skrupulatnie wyłapali niedociągnięcia, co skutkowało bolesnym spadkiem.

4. Isabeau Levito (USA/ 206,99) po programie krótkim zajmowała 4. miejsce, tracąc do podium 0,5 pkt. Niestety degradacja 3Lo w kombinacji 3Lz+3Lo, czy "q" przy 2A (w sekwencji 3F+2A) dał jej 7. wynik w programie dowolnym, po którym jedynie mogła "obronić" 4. pozycję.

10. Anastasiia Gubanova (GEO) - po programie krótkim była 6. W programie dowolnym dwa oznaczenia (< — czyli brak pełnej rotacji) dał jej 10. wynik za sam FP i zamknięcie top 10.

13. Hae-In Lee (KOR) - po SP była 10. W programie dowolnym przytrafiły jej się 3 błędy, które na pozór niewinne, a jakże kosztowne. Po pierwsze wykonała tylko pojedynczego rittbergera, po drugie przy lutzie - w którym ograniczyła się do dwóch obrotów, jak się okazało nie miał ich nawet półtora i został zdegradowany, i po trzecie ponownie wykonała tylko pojedynczy skok (flip). Sam program dowolny Hae-In zdobył dopiero 16. notę (tj. niższą niż Madeline Schizas).


Editorial use only:
Logo Mistrzostw Świata 2026, źródło: Oficjalna strona zawodów

9 komentarzy:

  1. Anonimowy29/3/26 18:51

    Pięknie Pani opisała "przemianę" Kaori. Wybitna. Co do Niny Pinzarrone to muszę powiedzieć, że pierwszy raz przekonała mnie do siebie, a wręcz zauroczyła dojrzałością jazdy jak na swój wiek. Kurakova... nie rozwija się. Po prostu stoi w miejscu. Wiem, że to brutalna prawda ale... takie są fakty.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja od pewnego czasu obserwuję Ninę. Już rok temu zachwycił mnie jej styl. I powiem szczerze - bawiły mnie te jej dokrętki - chciało by się powiedzieć więcej dokrętek niż skoków😅 . Sędzia techniczny miał co robić 😉

      Usuń
  2. Anonimowy29/3/26 19:55

    Wielkie brawa dla Kaori, pokazała wielką klasę sportową, udowodniła wszystkim że jest najlepszą łyżwiarką ostatnich kilkunastu lat. Od początku jej kariery obserwowałam ją uważnie i choć nie była miłością od pierwszego wejrzenia, to kibicowałam jej i z czasem stała się moją ulubioną łyżwiarką. Udowodniła, że można jeździć kilkanaście lat na mistrzowskim poziomie. Jest zaprzeczeniem tych wszystkich jedno-dwurocznych rosyjskich fasolek, które pojawiały się i znikały.
    Bardzo żałuję, że nie udało się jej zdobyć złota na ZIO, ale cóż, w moim sercu i tak zawsze ona będzie mistrzynią.
    Ogólnie finał pań bardzo mi się podobał, sporo dziewczyn pojechało dobrze i ambitnie.
    Tu niestety muszę się zgodzić z przedmówcą, ze nasza Katia stoi w miejscu. W jej przypadku to jest tak dziwnie, jak były niezłe skoki to programy słabe, stroje w baloniki i coś ogólnie nie "stykało". Teraz jak programy są fajne i sukienki też to ma problem ze skokami. Ciągłe tłumaczenie, że hejt, że zdjęcia, że kontuzje... jak to się mówi, złej baletnicy... Lepiej by było jakby powiedziała prawdę, mam problem ze skokami, staram się, ale nie wychodzi. A tak to ciężko ocenić pozytywnie jak nie ma solidnych kombinacji 3/3, są dokrętki. Lubię Katię, wydaje się sympatyczną dziewczyną, ma na pewno talent ale coś na razie mocno nie gra. Jeżeli zostaje w sporcie to życzę jej by było lepiej i wytrenowała kombinację potrójnych, bo bez tego wiecznie będzie w ogonie stawki.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Takie kariery zawsze wywołują pozytywne wrażenie. Gdy widzi się jak zawodnicy tworzy swój styl. To taka wieloletnia opowieść 😀.
      Najbardziej szkoda tych tak zwanych obiecujących, którzy jednak po drodze znikają.

      Usuń
  3. Anonimowy29/3/26 20:38

    Ostatnio Aleksandra Janikowska pierwszy raz na zawodach skoczyła 3L3T. Jest Weronika Ferlin, tez skacze 3F3T. Zosia Bochenek skacze 3L. Wierzę, ze one będą się rozwijać dalej i zdetronizują Katie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Rywalizacja pobudza do działania. Może dziewczyny w końcu staną do równej walki 🙂

      Usuń
  4. Anonimowy30/3/26 22:38

    Ciężko sobie wyobrazić przyszły sezon bez Kaori 😭😭

    OdpowiedzUsuń
  5. Anonimowy31/3/26 11:19

    Tak, bardzo jej będzie brakowało. Klasa sama w sobie.

    OdpowiedzUsuń