poniedziałek, 22 czerwca 2026

Rozdział 3: Igrzyska Olimpijskie 2026 — Soliści

W olimpijskiej historii wielokrotnie widzieliśmy scenariusze, w których złoto trafiało w ręce zawodników spoza ścisłego grona faworytów typowanych od lat. Także i tym razem przedolimpijskie przewidywania pękły niczym lód pod ostrzem łyżwy.

Tam, gdzie kończył się "plan", lód napisał własną opowieść z Mikhailem Shaidorovem (KAZ) w roli głównej — pierwszym w historii Kazachem, który sięgnął po złoty medal olimpijski Mikhail pogodziła faworytów zostawiając ich w cieniu swojego sensacyjnego sukcesu.

Nie mniej imponującym był skok na podium w wykonaniu Shumy Sato (JPN).

Z kolei, przypadek Ilii Malinina (USA) stał się najświeższym przykładem na to, jak prawdziwa potrafi być teza, że najgroźniejszym przeciwnikiem wielkiego mistrza bywa on sam. Podobnie nierówną walkę sam ze sobą, ale z teoretycznie mniejszą stratą, stoczył Yuma Kagiyama (JPN).

Rozdział 3. Konkurencja solistów

Po raz kolejny igrzyska udowodniły, że status pretendenta wypracowany przez cały cykl olimpijski nie jest gwarancją sukcesu. Zamiast zaplanowanej od lat hierarchii, byliśmy świadkami triumfu determinacji i formy dnia, co tylko potwierdza, że w sporcie olimpijskim karta może odwrócić się w ciągu zaledwie czterech minut programu dowolnego.

Po programie krótkim wydawało się, że wszystko toczy się według przewidywalnego scenariusza. Trzon podium uformowali faworyci, na czele których zameldowali się Ilia Malinin, Yuma Kagiyama (JPN) oraz Adam Siao Him Fa (FRA). Ten swoisty status quo utrzymał się na samym szczycie, a ogromną niespodziankę sprawił Daniel Grassl (ITA), który również stanął na wysokości zadania i po świetnym przejeździe zajmował wysokie, 4. miejsce (były potknięcia w 4Lo, ale nadal to był baaardzo udany przejazd 😀).

3A+1Eu+4S — Olimpijski stempel Mikhaila Shaidorova

🥇 Mikhail Shaidorov (KAZ) już od zeszłego sezonu wyraźnie sygnalizował, jak szybko poprawia swoje notowania. Jednak chyba nikt na świecie nie przypuszczał, że ta eksplozja formy przyniesie mu olimpijskie złoto.

W końcu po ten najcenniejszy krążek – obok absolutnego „pewniaka”, Ilii Malinina – jechali do Mediolanu przede wszystkim Yuma Kagiyama (JPN) oraz Adam Siao Him Fa (FRA). Olimpijski lód zweryfikował te plany bezlitośnie: Kagiyama wywalczył srebro, natomiast Adam Siao Him Fa i Malinin musieli przełknąć gorycz porażki, kończąc zawody odpowiednio na 7. i 8. miejscu. 

Tymczasem Mikhaiul Shaidorov postawił na rozwiązania, które są dla niego niemal sygnaturą. Jego technika to pokaz odwagi – wystarczy tu wspomnieć o autorskiej trójkombinacji: 3A+1Eu+4S. Kluczem do pierwszego miejsca okazały się także niezwykle trafnie dobrane motywy w programach.

Kazach nie oglądał się na rywali. Nie kalkulował. Wytrzymał gigantyczną presję. Program dowolny pojechał w absolutnym skupieniu perfekcyjnie okiełznując kapryśną olimpijską scenę.

🥈 Yuma Kagiyama po rewelacyjnym wyniku Shaidorova, wiedział, że aby zostać na podium, musi pojechać życiowy program. Ta świadomość uciekających punktów i konieczności podjęcia maksymalnego ryzyka podziałała na niego usztywniająco.

Kagiyama w wywiadzie dla ISU i NBC Olympics, wyjaśnił że w strefie rozgrzewkowej i na lodowisku panowała paraliżująca atmosfera ("tense atmosphere"), którą odczuwali wszyscy zawodnicy z czołówki. 

Małe-wielkie zwycięstwo po upadku

Może nie zwycięstwo w dosłownym znaczeniu tego słowa, ale dla Shomy to zwycięstwo z samym sobą. 

Bo choć Japonia w drużynie wywalczyła srebro, to 🥉 Shun Sato pojechał tam poniżej swoich oczekiwań (podkreślę, że swoich!) i bardzo mocno to przeżywał. Media (w tym japońskie portale sportowe) podkreślały, że Shun nałożył na siebie ogromną presję psychiczną. 

W zawodach indywidualnych po programie krótkim Sato zajmował odległe, 9. miejsce. 

Program dowolny było prawdziwym „odrodzeniem Ognistego Ptaka”. Sato zaprezentował absolutne arcydzieło i dał pokaz swojej żelaznej psychiki. Pod potężną presją pojechał bezbłędnie, uzyskując trzeci wynik dnia  i z łączną notą sensacyjnie wskoczył na olimpijskie podium.

Po zawodach w wywiadzie dla Kyodo News powiedział:  „Po prostu zabrakło mi słów. Ani przez moment nie sądziłem, że stanę na tym podium, więc jestem całkowicie zaskoczony. Tak bardzo się cieszę, że dałem z siebie absolutnie wszystko i walczyłem do samego końca”.

Dodam, że choreografię do Ognistego Ptaka ułożył (już teraz) dwukrotny mistrz olimpijski w tańcach Guillaume Cizeron.

Wielkie objawienie i techniczna klasa

Odkryciem olimpijskiego sezonu, stał się niewątpliwie Stephen Gogolev (CAN), który zajął znakomite, 5. miejsce. Wysoki, mierzący 183 cm wzrostu, zawodnik pokazał ogromną klasę. Okazał się z "tych" którzy potrafią unieść presję psychiczną i pojechać na miarę swojego optymalnego potencjału.

Medaliści poza podium

Największą i najbardziej kosztowną przegraną z samym sobą zaliczyli Adam Siao Him Fa oraz Ilia Malinin, którzy stracili podium.

Adam Siao Him Fa zdradził, że na igrzyskach nałożył na siebie ogromną presję dotyczącą końcowego rezultatu i miejsca na podium. Ten paraliżujący stres („mental block”) sprawił, że nie potrafił odpowiednio się uspokoić.

W mediach społecznościowych napisał „zły wynik nie wymazuje wszystkiego, co zbudował każdego dnia”, i zapowiedział kontynuację kariery aż do kolejnych igrzysk (w 2030 roku w jego rodzinnej Francji).

Ilia Malinin w rozmowie z NBC otwarcie przyznał, że choć przed startem wydawało mu się, iż wszystko ma pod kontrolą, olimpijska rzeczywistość zupełnie go zaskoczyła. „Z jakiegoś powodu po prostu nie potrafiłem sobie z tym poradzić” – wyznał. Amerykanin dodał, że nie zdawał sobie sprawy, jak potężne potrafią być oczekiwania otoczenia i jak drastycznie igrzyska różnią się od innych międzynarodowych zawodów, które dotąd wygrywał seryjnie. Gdy stanął na lodzie, poczuł, że traci jakąkolwiek kontrolę nad przejazdem, a paraliżujący lęk przed porażką ostatecznie odebrał mu szanse na sukces.

Pomimo własnego dramatu, Ilia tuż po zakończeniu programu podszedł i wyściskał nowego mistrza olimpijskiego, Mikhaila Shaidorova. Międzynarodowy Komitet Fair Play (CIFP) wraz z MKOl przyznał mu za to oficjalną nagrodę Milano Cortina 2026 Fair Play Award. 😊😍 

Na co odpowiedział:

„Gratulowanie Mikhailowi nie miało nic wspólnego z wynikami; chodziło o wspólną drogę, jaką dzielimy jako sportowcy. Świadomość, że kibice na całym świecie dostrzegli ten moment, znaczy dla mnie więcej niż jakikolwiek medal”.

Ilia na społecznościówce swój start podsumował jako „nieuchronne zderzenie ze ścianą” (inevitable crash).

Słodko-gorzka weryfikacja w czołowej dziesiątce

Apetyty na podium miała także trójka zawodników, którzy zdawali sobie sprawę, że złoto – bez wyjątkowo sprzyjających okoliczności – pozostaje poza ich zasięgiem, ale strefa medalowa jest jak najbardziej realna. Najbliżej szczęścia okazał się Junhwan Cha (KOR), który ostatecznie wylądował na pechowej, 4. pozycji. Z kolei Daniel Grassl (ITA) oraz Nika Egadze (GEO) musieli zadowolić się miejscami — tzn. przejazdami na sam dół czołowej dziesiątki, plasując się odpowiednio na 9. i 10. lokacie.

Cena olimpijskiej presji. Poza burtą czołowej dziesiątki

W Mediolanie nie brakowało grupy zawodników z bardzo cichuteńkimi, ale jednak gdzieś się tlącymi, aspiracjami do podium 😉. Co najmniej czterech zawodników jechało z nadzieją, że jeśli nawet forma nie pozwoli wdrapać się na podium, to w najgorszym wypadku zameldują się w czołowej dziesiątce.

Kevin Aymoz (FRA), Lukas Britschgi (SUI), Matteo Rizzo (ITA) czy Boyang Jin (CHN) — to łyżwiarze, którzy w przeszłości miewali już chwile absolutnego geniuszu. Niestety, w ich karierach zbyt często zdarzały się też starty, w których zupełnie się posypali.

Na igrzyskach 2026 sprawdził się ten drugi pesymistyczny scenariusz i wszyscy oni zostali bezwzględnie wypchnięci poza topową 10. Zajmując odpowiednio: 11. 14. 15. i 17. miejsce.

34 lata później

Władimir Samoiłow zakwalifikował się od drugiego etapu. Ostatecznie uplasował się na 21 pozycji.

Polskiego reprezentanta na Igrzyskach Olimpijskich nie oglądaliśmy przez 16 lat – ostatnim przed Mediolanem był Przemysław Domański, który wystąpił w Vancouver w 2010 roku (zajął 28. miejsce).

Na finał czekaliśmy aż 34 lata! Ostatnim Polakiem, który tego dokonał przed występem Władimira był Grzegorz Filipowski w Albertville w 1992 roku (zajął wtedy 11. miejsce). Ach piękne czasy 😁. A program jeszcze piękniejszy 😀. 

Choć mówimy o zupełnie innej epoce łyżwiarstwa, to program nadal zachwyca swoją lekkością. Filipowski stworzył malowniczy spektakl. Co dowodzi, że prawdziwa klasa i łyżwiarska charyzma są ponadczasowe. 

Ironia losu polega na tym, że wtedy, w Albertville, po programie oryginalnym Filipowski schodził z lodu rozczarowany swoimi błędami. Nie miał pojęcia, że właśnie napisał historię polskiego łyżwiarstwa figurowego, która przez ponad trzy dekady pozostanie dla naszych solistów barierą nie do przebicia. Ale to już historia na osobny post.

W sesji programów dowolnych panów widzieliśmy 59 prób skoków poczwórnych (udanych i nieudanych). Nie było 4A.

Szczegółowe wyniki z Igrzysk 2026 na stronie ISU - TUTAJ

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz