Kiedy powoli zbliżaliśmy się do finiszu zmagań, ten mediolański teatr — choć nie operowy La Scala, a lodowy Milano Ice Skating Arena — przygotował swój ostatni, porywający akt.
Olimpijską rywalizację zamknęły solistki, przynosząc scenariusz, który do złudzenia przypominał niesamowity powrót, jaki widzieliśmy wcześniej w tańcach.
Wszystko za sprawą Alysy Liu (USA), która po latach rozstania z wyczynowym sportem z powrotem wdarła się na olimpijską arenę z nieprawdopodobnym impetem i młodzieńczą — użyję tu słowa — "bezczelnością" 😉.
Szalona energia i bezkompromisowy powrót Amerykanki 🥇Alysy Liu sprawiły, że nawet tak genialna🥈 Kaori Sakamoto poczuła na plecach lodowaty oddech rywalki.
W hollywoodzkiej opowieści to doświadczona mistrzyni pozostałby niewzruszona i sięgnęła po złoto. Olimpijska tafla (albo i życie) rządzi się jednak własnymi prawami — znów moje oryginalne odkrycie 😉 👏
Kaori przyjechała do Mediolanu jako główna kandydatka do olimpijskiego złota, jednak już po programie krótkim musiała uznać wyższość swojej młodszej rodaczki, Ami Nakai i jej imponującego 3A.
O losach tytułu zadecydował program dowolny.
Rozdział 5. Konkurencja solistek
Ostatecznie rywalizacja pań sprowadziła się do fascynującego starcia dwóch zupełnie różnych światów.
Z jednej strony stanęła Kaori Sakamoto – trzykrotna mistrzyni świata, uosobienie dojrzałości, znakomitej płynności i najwyższej sportowej klasy. Jej elegancja, absolutna kontrola i wyrafinowana estetyka zamknięte wnaka kilku minutach jazdy składały się na pokaz świadomy, harmonijny i pod każdym względem kompletny.
Z drugiej Alysa Liu — z charakterystyczną dla siebie charyzmą i sceniczną pewnością siebie. Nawet kiedy czarowała subtelnymi gestami – tak jak w nastrojowej balladzie Promise autorstwa Laufey – w jej ruchach wciąż przebijała się pewna nonszalancja i zadziorna kokieteria.
Potęga noty bazowej kontra mistrzostwo drugich ocen
W programie dowolnym Alysa wyjechała na lód z bardzo dokładnie skalkulowanym układem. Nawet jeśli można dyskutować o jakości krawędzi przy potrójnym flipie, to nie zmienia to faktu, że matematyka była po jej stronie.
Kaori nie mogła pozwolić sobie na najmniejszą stratę. Tymczasem, problemy przy potrójnym flipie przekreśliły szansę na wykonanie trzeciej kombinacji. Ponadto skok został zaliczony jako powtórzony i uzyskał jedynie 70% wartości bazowej.
W praktyce oznaczało to utratę punktów, których nie dało się już odrobić. Nawet komplet czwartych poziomów za elementy pozaskokowe i noty powyżej 9 pkt. za komponenty – czego Alysa nie osiągnęła – nie były w stanie odwrócić losów rywalizacji.
Przewaga wynikająca z czysto wykonanej zawartości technicznej Amerykanki okazała się korzystniejsza w walce o najwyższy stopień podium.
Między spontanicznością a chaosem
Alysa Liu ma w sobie coś, czego nie da się wytrenować – naturalną swobodę i umiejętność nawiązywania kontaktu z widzem. Jej interpretacje są jasne, ciepłe i pełne autentycznych emocji. Miękkimi gestami, płynnością ruchów i lekkością, z jaką prowadzi narrację, potrafi wciągnąć w swój świat (zareklamować jako najlepszy😉).
Jednocześnie mam wrażenie, że czasami ta spontaniczność wymyka się spod kontroli. W niektórych fragmentach pojawia się odrobina chaosu, jakby Alysa jechała bardziej rewiowo (pokaz mistrzów) niż program, w którym każdy detal został dopracowany do granic możliwości. To oczywiście element jej stylu i dla wielu właśnie on stanowi o wyjątkowości Amerykanki. Mnie jednak momentami brakuje większej dyscypliny i precyzji, które pozwoliłyby jeszcze mocniej wybrzmieć jej niewątpliwemu talentowi.
Reasumując — chciałam żeby Kaori zdobyła złoto 😳😂 Ale matematyki protokołu nie da się oszukać. 😇
Alysa, choć po programie krótkim zajmowała dopiero trzecią lokatę, do programu dowolnego podeszła z wyraźnym, niemal manifestowanym przekazem: „I’m the best”. Co tu dużo mówić – Amerykanka nie wróciła na lód po sentymentalne wspomnienia, ale po olimpijskie złoto. 😎
Najbardziej niesamowite w jej triumfie jest to, że w 2022 roku – mając zaledwie 16 lat i brąz mistrzostw świata w kieszeni – ogłosiła... zakończenie kariery.
Na taflę wróciła dopiero na sezon 2024/25, by w Mediolanie dokonać niemożliwego.
Historia zatoczyła koło. W 2002 roku Sarah Hughes wywalczyła olimpijskie złoto, rozpoczynając program dowolny z czwartego miejsca i wykorzystując potknięcia rywalek. Kiedy to się wydarzyło, Alysy nie było jeszcze nawet na świecie. 😁
Dwadzieścia cztery lata później Alysa Liu, w wieku 20. lat (21. skończy w sierpniu), napisała własną wersję tej historii. Startując z trzeciej pozycji po programie krótkim, sięgnęła po złoty medal i przywróciła Stanom Zjednoczonym olimpijski tryumf w rywalizacji solistek.
Zanim wszystko się zmieniło
Nikt nie miał wątpliwości, że Alysa Liu będzie należeć do grona głównych faworytek i najgroźniejszych rywalek Kaori Sakamoto. Mistrzyni świata 2025 i zwyciężczyni finału Grand Prix przyjechała do Mediolanu z najmocniejszym sportowym życiorysem.
Kilka miesięcy wcześniej wydawało się, że do rywalizacji o złoto stanie więcej pań. Najczęściej padały nazwiska Amber Glenn (USA), Loeny Hendrickx, Mone Chiby (JPN), a nawet powracającej po kontuzji stopy Isabeau Levito (USA). Gdy przyszło jednak do bezpośredniej konfrontacji na olimpijskiej tafli, ta imponująca lista pretendentek zaczęła błyskawicznie topnieć.
W międzyczasie i niespodziewanie wysoko wyrosła Ami Nakai (JPN), która wygrała program krótki i to ona — przynajmniej przez chwilę 😉 — była najlepszą z Japonek.
Paradoksalnie nie liczba konkurentek okazała się najważniejsza, lecz klasa tej jednej. Alysa Liu wytrzymała olimpijską presję i wykorzystała swoją szansę lepiej od wszystkich pozostałych.
Kiedy igrzyska ważą zbyt wiele
O tym, jak potworną presję generują igrzyska i jak bolesne potrafią przynosić rozczarowania wiele zawodniczek przekonało się na własnej skórze.
Amber Glenn (USA) po programie krótkim wylądowała na odległym, 13. miejscu – niezaliczony podwójny skok, pozbawił ją "przyzwoitego" wyniku. W programie dowolnym pokazała ogromny charakter, uzyskując trzeci wynik dnia i odrabiając osiem pozycji, ale ten heroiczny pościg wystarczył jedynie do awansu na piątą pozycję w klasyfikacji generalnej.
Mimo niskiej lokaty, wyczyn ten można określić "olimpijskim", gdyż żadna inna zawodniczka w czołówce nie zaliczyła tak potężnego skoku w tabeli.
Jeszcze boleśniejszy przebieg miały igrzyska dla Loeny Hendrickx. Belgijka, od dłuższego czasu zmagająca się z kontuzjami, po programie krótkim plasowała się na siódmym miejscu. teoretycznie pozostawiając sobie jeszcze szansę na walkę o czołówkę.
Zamiast pościgu nastąpił jednak sportowy dramat. Dopiero 15. wynik programu dowolnego zepchnął ją na 14. miejsce w klasyfikacji końcowej. Dla zawodniczki, która cztery lata wcześniej zajęła siódmą lokatę, był to wyjątkowo bolesny finał.
Kilka dni temu Loena ogłosiła zakończenie kariery. 😞
Największe rozczarowanie spotkało jednak Madeline Schizas (CAN). 18 zawodniczka poprzednich igrzysk, co prawda znana z nierównej formy, jednak tym razem nie zdołała nawet awansować do programu dowolnego. Odpaść przed finałem to jeden z tych olimpijskich niespodziewanych ciosów. Po prostu nokaut.
Wracamy na szczyt, czyli po drugiej stronie olimpijskiej presji
Olimpijska tafla potrafi być bezlitosna, ale potrafi też wynagrodzić odwagę.
Niespełna 18-letnia 🥉 Ami Nakai przyjechała do Mediolanu jako olimpijska debiutantka, a wyjechała z brązowym medalem na szyi.
Kapitalny program krótki z potrójnym axlem zapewnił jej nie tylko zwycięstwo w tym segmencie, ale przede wszystkim cenny zapas punktów. Dzięki niemu, mimo że w programie dowolnym nie wytrzymała presji i uzyskała dopiero dziewiąty wynik dnia, zdołała sięgnąć po brązowy medal. Trudno o piękniejszy początek olimpijskiej historii. 😍
Ami — jak przyznaje — przed sezonem w ogóle nie brała pod uwagę startu w Mediolanie! Jako debiutantka w seniorkach myślała raczej o igrzyskach w 2030 roku. Tymczasem fenomenalne starty na jesieni dały jej kosmiczny awans, zaskakując ją samą.
Dodam, że dla Ami była to niepowtarzalna szansa na pokazanie swoich możliwości. W juniorach zawsze była "tą drugą". przegrywała z rówieśniczką, Mao Shimadą, jednak urodzoną o cztery miesiące za późno by spełnić kryteria wiekowe na IO 2026.
Mao Shimada od jutra oficjalnie będzie mogła przejść do seniorów (jak to brzmi o osiemnastolatce 😉, chociaż z pewnością lepiej niż o piętnastolatce, albo jak to miało miejsce przy Tarze Lipiński - 13-latce).
Tuż za Ami Nakai, na czwartym miejscu, uplasowała się Mone Chiba (JPN), potwierdzając, że Japonia dysponuje dziś jednym z najmocniejszych pokoleń solistek na świecie.
Mone pochodzi z tego samego miasta i lodowiska co Yuzuru Hanyu. W wywiadach wspomina, że Hanyu był dla niej w dzieciństwie jak „starszy brat”, który po swoich treningach potrafił spędzać z nią czas na lodzie i uczyć ją podstaw poprzez zabawę.
Aby jednak wejść na najwyższy światowy poziom, Chiba przeniosła się do Kioto, by trenować w słynnym klubie Kinoshita Group pod okiem Mie Hamady. Hamada to absolutna legenda trenerska, ale też postać znana z bezkompromisowego, niezwykle rygorystycznego podejścia do rzemiosła.
Spod jej skrzydeł wyszły takie gwiazdy jak Satoko Miyahara, Rika Kihira czy Mao Shimada.
W jeździe Mone doskonale współistnieją dwa filary jej rozwoju – artystyczna lekkość, inspirowana Yuzuru Hanyu, oraz techniczna precyzja wypracowana pod okiem trenerki.
Chiba przypieczętowała swoją powtarzalność i kunszt chwilę później – na marcowych Mistrzostwach Świata w Pradze, gdzie sięgnęła po tytuł wicemistrzyni świata, zdobywając srebrny medal z nowym rekordem życiowym (228,47 pkt).
Korea na tle poprzednich igrzysk
Podsumowując występy reprezentantek Korei Południowej, trudno uciec od porównań z igrzyskami w Pekinie. Cztery lata temu Young You (5. miejsce) i Yelim Kim (9. miejsce) zapewniły swojej reprezentacji dwie lokaty w olimpijskim TOP 10. W Mediolanie bilans okazał się już skromniejszy – tym razem w czołowej dziesiątce znalazła się tylko jedna Koreanka.
Dla Haein Lee ósme miejsce można jednak uznać za sukces i "obronę honoru" koreańskiego łyżwiarstwa. Srebrna medalistka mistrzostw świata z 2023 roku po znakomitym sezonie, przez dwa kolejne wyraźnie spadała w klasyfikacji.
Olimpijski występ pozwolił jej mieć nadzieję na powrót do czołowej dziesiątki, jednak już na mistrzostwach świata ponownie zanotowała regres, kończąc rywalizację dopiero na trzynastym miejscu. 😕
Niezwykłą historię tych igrzysk napisała jej młodsza koleżanka z kadry, debiutantka Jia Shin.
Nastolatka zaliczyła wymagający olimpijski debiut. Po nieudanym programie krótkim zajmowała dopiero 14. miejsce, ale w programie dowolnym uzyskała siódmy wynik dnia, awansując na 11. pozycję. Choć to ona jest mistrzynią Korei.
Ostatecznie bilans Korei Południowej był więc słabszy niż przed czterema laty – zamiast dwóch zawodniczek w pierwszej dziesiątce, tym razem reprezentacja zakończyła rywalizację z jedną w czołowej dziesiątce i drugą tuż za nim.
Wspomnę, że nie było Chaeyeon Kim (KOR). Dotychczasowa liderka kadry, mistrzyni Czterech Kontynentów (2025) i brązowa medalistka MŚ (2024), na krajowych zawodach zmagała się z urazem placów i ostatecznie przegrała z Haein Lee. Ta ostania, wykorzystała szansę i spisała się najlepiej z Koreanek.
Niesportowa afera
Udowodniła, że pomimo niesportowego zachowania, gdy (podobno) na zgrupowaniu we Włoszech w 2024 roku razem z Young You (i innymi zawodnikami) piły alkohol, przez co zostały zawieszone. Ponadto Lee zarzucano niestosowne zachowanie wobec kolegi — co miała udowodnić jako nieprawdę. W maju 2025 Koreański Związek Łyżwiarski ostatecznie wycofał się z kar wobec Haein i Young You, kończąc spór ugodą.
Yu-Na Queen 👑
Patrząc jeszcze szerzej, Mediolan potwierdził, że Korea Południowa wciąż czeka na zawodniczkę, która na igrzyskach nawiąże do osiągnięć Yuny Kim. Od jej olimpijskiego złota i srebra kolejne pokolenia regularnie meldowały się w światowej czołówce, jednak żadnej nie udało się ponownie wywalczyć medalu.
Inne igrzyska, inny cel
Dla Ekateriny Kurakovej (POL) były to igrzyska o zupełnie innym ciężarze niż cztery lata temu. W Pekinie zachwyciła 11. miejscem, natomiast do Mediolanu przystępowała po dwóch bardzo trudnych sezonach. Dlatego awans do programu dowolnego i ostateczne 20. miejsce należy traktować przede wszystkim jako wynik przynoszący ulgę. Nie był to sukces na miarę 2022 roku. Jednak teraz najważniejsze było, żeby Katia w ogóle przebiła się do programu dowolnego. I ponownie potrafiła przejechać igrzyska do końca.
Jeśli chcecie przeczytać więcej o estetyce programów pań i przy okazji sprawdzić miejsca, odsyłam do posta >>> IO 2026: Alysa ze złotem. Kaori ze srebrem. Ekaterina dwudziesta.
*Szczegółowe wyniki z Igrzysk 2026 na stronie ISU - TUTAJ
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz