Co właściwie wydarzyło się w męskiej rywalizacji? Najprościej mówiąc — wydarzył się sport. Ten przez wielkie „S”, olimpijski, nieprzewidywalny i rządzący się własnymi prawami.
Zimowe Igrzyska Olimpijskie 2026 przypomniały, że nawet najlepiej rozpisane kalkulacje potrafią rozsypać się w jednej chwili, gdy w grę wchodzą presja, ryzyko i ambicja.
Nowym mistrzem olimpijskim został Mikhail Shaidorov (KAZ) — i to nazwisko przez kolejne cztery lata będzie odmieniane przez wszystkie przypadki. Kazach zapisał się w historii jako zdobywca drugiego medalu i pierwszego złota olimpijskiego dla swojego kraju w tej konkurencji, a dokonał tego w stylu, który trudno nazwać przypadkiem.
Władimir Samojłow (POL) z wynikiem 222,25 pkt kończy igrzyska na 21. pozycji.
Klasyfikacja końcowa wyglądała tak, jakby ktoś wrzucił układ sił do sportowego blendera. Im bliżej czołówki po programie krótkim, tym częściej pojawiały się kosztowne błędy. Tafla w Mediolanie z przejazdu na przejazd zamieniała się w scenę nerwowego pojedynku — nie tylko z elementami technicznymi, lecz także z własną głową. W efekcie notowania zmieniały się błyskawicznie, a liderzy tracili swoje pozycje w tempie, którego mało kto mógł się spodziewać.
Shaidorov / screen
Tylko przyszły mistrz — piąty po programie krótkim — zachował się jak prawdziwy czempion: pojechał swoje, koncentrując się wyłącznie na własnym przejeździe, choć realnie wydawało się, że podium pozostaje poza zasięgiem. W pełni wykorzystał jednak swoją szansę i idealnie wpisał się w drugi trend, że zawodnicy niżej sklasyfikowani po short programie skutecznie poprawiali swoje notowania.
Nie sposób nie zauważyć, że z każdej strony, nagłówki "gazet" krzyczą o niewykorzystanej szansie Iliego Malinina — i trudno się z nimi nie zgodzić. To był program, który jeszcze długo będzie wracać w analizach i wspomnieniach.
Owszem, bolało patrzeć, jak ten 21-latek, dotąd kojarzony z pewnością i dominacją, z każdą kolejną minutą tracił kontrolę nad programem i nad emocjami. 😢😱 Jednym słowem, Ilia nie udźwignął ciężaru chwili, a to dowód, że jednak jest człowiekiem 😉).
ALE w tym medialnym zgiełku nieco na uboczu znalazł się Mikhail Shaidorov — olimpijska opowieść zdominowana została przez pryzmat "rozpadu" Malinina, przez co historyczny sukces Kazacha mam wrażenie, że zszedł na dalszy plan. A przecież to właśnie jego jazda stała się jednym z najważniejszych momentów tej rywalizacji.
W swoim programie Mikhail brawurowo balansował między klasyczną elegancją baletu a surowym, nowoczesnym stylem, tworząc interpretację, którą niezwykle trudno zaszufladkować. Wybór utworu The Diva Dance / Il Dolce Suono z filmu „Piąty element” – to kompozycja absolutnie unikalna, łącząca operową mistykę z drapieżną dynamiką science fiction i cyberpunkowej estetyki.
Kazach spiął te światy w jedną, spójną opowieść. W czasie przejazdu przeprowadzał widza przez kontrast między klasycznym otwarciem a finałem pulsującym rytmem dance i techno.
Dzięki utrzymaniu operowego tonu, nawet gdy brzmienie podążało w stronę trance’u, Mikhail zapewnił jedno z bardziej oryginalnych widowisk tego wieczoru. Jeszcze brakuje mu tej scenicznej swobody i otwarcia się na otoczenie, jednak za komponenty uzyskał noty powyżej 8,50 (w sumie 83,96 pkt), czyli tak u progu najlepszych, a na poziomie Andrew Torgasheva i Stephena Gogoleva.
Dla porównania najlepszy w komponentach był Junhwan Cha (KOR) uzyskał 87,04 pkt. A np. Yuma Kagiyama (JPN) - 85,84 pkt.
Skoki poczwórne Mikhaila:
● była, była 😀 koronna
trójkombinacja 3A+1Eu+4S,
● 4Lz z jedynym słabszym momentem, tj. z
malutką dokrętką - q
● 4T,
● 4F,
●
4T+3T.
Wartość bazowa: 99,79 pkt, jakość wykonania (GOE) +14,98 pkt.
Program Mikhaila był najlepszy w stawce.
Ilia Malinin zachował się w duchu fair play — pogratulował Mikhailowi i powiedział: „You deserved it”, pokazując, że potrafi wznieść się ponad rywalizację. 👍👏
Total: 280,06 pkt
Z jednej strony — po kłopotliwym FP — utrzymał drugą pozycję zajętą po programie krótkim, z drugiej "gdyby" pojechał na swoim poziomie sezonu ( +/- 189 pkt) to by… nie będę kończyć "gdybania".
Styl jazdy Yumy to rzadkie połączenie dobrej techniki z niezwykle głęboką wrażliwością. Idealnie potrafi wczuć się w muzykę, a jego choreografie są dopracowane w najdrobniejszym detalu – czuć w nich wyraźną rękę Caroliny Kostner, brązowej medalistki olimpijskiej z 2014 roku, która pomaga mu szlifować artystyczny wyraz. Co tu dużo mówić wybór Turandot — Giacomo Puccini, Christopher Tin — to dzieło znakomicie pasujące do Yumy.
Kagiyama / screen
W świecie łyżwiarskim Yuma zyskał nawet miano zawodnika o „kocich ruchach”. Niebagatelne wrażenie robią jego lądowania po skokach – są one niespotykanie miękkie, niemal bezgłośne. Jak zauważają komentatorzy: "His landings are so cat-like, he just absorbs the impact and flows right out of them" / "Yuma moves across the ice with a cat-like silence".
(Jego lądowania są tak kocie, że po prostu pochłania siłę uderzenia i płynnie z nich wypływa/ Yuma porusza się po lodzie z kocią ciszą).
Fani pieszczotliwie nazywają go „plush” lub „squishy” 😉 ze względu na jego młodzieńczy wygląd.
Na tafli Milano Ice Skating Arena Yuma podjął się próby czterech skoków poczwórnych: bezbłędnie wyszedł jeden, ten w kombinacji 4T+1Eu+2S. Kosztowne problemy pojawiły się przy otwierającym program 4S (szybko postawił nogę wolną na lodzie) i w występującym po nim 4F (niby już wylądował, a tu nagle wkradł się upadek — za silna rotacja, już na lodzie). Na koniec jeszcze "zahamował" nogą wolną po 4T.
Total: 274,90 pkt
Sato w końcu zapłonął na lodzie! Jego interpretacja „Ognistego Ptaka” Strawińskiego była pokazem absolutnego piękna, płynności i niezachwianej kontroli każdego ruchu.
Jeśli w poprzednich startach momentami brakowało mu iskry, tym razem z tafli bił autentyczny żar — pasja i emocjonalne zaangażowanie były wyraźniejsze nawet niż podczas rywalizacji drużynowej.
Sato / screen
Shun udowodnił, że potrafi udźwignąć ciężar sportowej sytuacji. Startując z dziewiątego miejsca (po SP), bez realnych kalkulacji medalowych i ze stratą blisko 14 punktów do podium, pojechał program z rozmachem i przekonaniem. Awans był nie tylko imponujący liczbowo, ale przede wszystkim wywalczony w stylu, który pokazał jego dojrzałość i gotowość na największą scenę.
Dla porównania, wspomnę że zupełnie inną twarz pokazał Matteo Rizzo (ITA/ 243,18/ 15. miejsce). Włoch, który w rywalizacji drużynowej był wręcz olśniewający i swobodny, w starcie indywidualnym sprawiał wrażenie spiętego i przytłoczonego stawką wydarzenia. Stres wyraźnie odebrał mu tę lekkość, którą zachwycał kilka dni wcześniej, co brutalnie pokazało, jak różna może być psychologia startu, gdy walczy się o najwyższe cele na własny rachunek.
Skoki poczwórne Sato: 4Lz, 4T+3T, 4T. Ponadto bardzo dobrze wykonał: 3A+1Eu+3S, 3A+2A i 3Lo.
Elementy pozaskokowe: Piruet siadany — 4. poziom, dwa pozostałe piruety — 3. poziom, sekw. kroków — tylko 2. poziom.
Cisi bohaterowie tafli: Cha i Gogolev tuż za podium
Kolejnych dwóch zawodników to prawdziwi cisi bohaterowie tych zawodów. Choć obaj znaleźli się w bezpośrednim sąsiedztwie podium, ich występy zostaną zapamiętane na długo.
Junhwan Cha (KOR) – 4. miejsce (273.92 pkt / SB)
Koreańczyk zaprezentował się fenomenalnie pod kątem artystycznym, koncertowo interpretując Balada para un Loco (Milva, Astor Piazzolla). Nie bez powodu sędziowie nagrodzili go najwyższą notą za komponenty w całej stawce. W warstwie technicznej Junhwan czysto wykonał 4S oraz swoją firmową kombinację 3Lz+3Lo. Mimo błędu i upadku przy 4T, zdołał wywalczyć najlepszy wynik w sezonie (SB), udowadniając, że w kwestii wyrazu artystycznego jest obecnie w światowej czołówce. Jego wynik za FP - 181,20 pkt to piąty wynik w stawce 😉
Stephan Gogolev (CAN) – 5. miejsce (273.78 pkt / PB)
Kanadyjczyk był o krok od sensacji, uzyskując drugą notę programu dowolnego (FP). Stephan wspaniale odnalazł się w monumentalnym II Koncercie fortepianowym Siergieja Rachmaninowa, co przełożyło się na dwa nowe rekordy życiowe (PB):
✓ 186.37 pkt za sam program dowolny (drugie miejsce w stawce)
✓ 273.78 pkt w nocie łącznej.
Gogolev pokazał niezwykłą dojrzałość, łącząc techniczną precyzję z potęgą klasycznej muzyki, co pozwoliło mu na spektakularny atak na czołówkę klasyfikacji.
Jego program zwierał: trzy skoki poczwórne (4S, 4T, 4S+3T) i w sumie siedem potrójnych, w tym wymieniona kombinacja, trójkombinacja 3A+1Eu+3S, sekwencje 3F+3A. Ponadto dwa piruety i sekwencja kroków uzyskały 4. poziom trudności.
Pokazał w tym programie prawdziwy hart ducha, udowadniając, że potrafi walczyć o każdy punkt do samego końca, niezależnie od napotkanych trudności. A tych nie brakowało – program otworzył bolesny upadek przy ambitnej próbie poczwórnego Lutza (4Lz), a później pojawiły się kłopoty przy poczwórnym Salchowie (4S), który został "otagowany" literą q, wkradła się także nieplanowana, ale czysto wykonana i oceniona na plus kombinacja 2+2.
W kontekście jego rozwoju, cieszy wyraźna poprawa w elementach pozaskokowych – piruet siadany i sekwencję kroków wykonał na 3. poziom trudności oraz pozostałe dwa na 4.
Determinacja i skupienie Władimira do samego końca pozwoliły uratować ten program po trudnym początku. Zawodnik wykazał się dużą dojrzałością, nie pozwalając, by niepowodzenie z początku przejazdu rzutowało na resztę występu.
Chłodna kalkulacja: Ranking po wielkim finale
Końcowa klasyfikacja solistów:
⬆ 1. Mikhail Shaidorov (KAZ) – 291,58 — spektakularny awans z 5. miejsca⬌ 2. Yuma Kagiyama (JPN) – 280,06 — to nie był "ten" techniczny Yuma
⬆ 3. Shun Sato (JPN) – 274,90 — piękny 4Lz
⬆ 4. Jun-hwan Cha (KOR) – 273,92 — awans z 6. miejsca
⬆ 5. Stephen Gogolev (CAN) – 273,78 — awans z 10. miejsca i 2 wynik za FP
⬆ 6. Petr Gumiennik (RUS) – 271,21 — był 4Lz. Ale "tam" brak medalu=porażka.
⬇ 7. Adam Siao Him Fa (FRA) – 269,27 — 4T+3T, 3A i 3Lz+1Eu+2S — czyste
⬇ 8. Ilia Malinin (USA) – 264,49 — wiele się psuło, ale nie 4F, 4Lz i 4T+1Eu+3F
⬇ 9. Daniel Grassl (ITA) – 263,71 — 4Lo i 4S miał czyste
⬆ 10. Nika Egadze (GEO) – 260,27 — awans z 15. miejsca i 7. wynik za FP
⬇ 11. Kevin Aymoz (FRA) – 259,94
⬇ 12. Andrew Torgashev (USA) – 259,06
⬆ 13. Kao Miura (JPN) – 246,88 — awans z 22. miejsca, 10. wynik za FP i był 4Lo
⬆ 15. Matteo Rizzo (ITA) – 243,18
⬆ 16. Aleksandr Selevko (EST) – 236,82 ⬇ 17. Boyang Jin (CHN) – 229,08
⬇ 18. Deniss Vasiljevs (LAT) – 226,46
⬇ 19. Kyrylo Marsak (UKR) – 224,17
⬇ 20. Maxim Naumov (USA) – 223,46
⬌ 21. Władimir Samojłow (POL) – 222,25 — 17. w samym programie dowolnym
⬆ 22. Donovan Carrillo (MEX) – 219,06
⬆ 23. Yu-hsiang Li (TPE) – 214,33
⬇ 24. Adam Hagara (SVK) – 202,38
________________________________
➨ Oficjalna strona
Igrzysk Olimpijskich Milano-Cortina-2026 >>>
TUTAJ
➨ Terminarz — Łyżwiarstwo Figurowe >>>
TUTAJ
➨ Szczegółowe
wyniki łyżwiarstwa figurowego >>>
TUTAJ
Editorial use only:
Logo Igrzysk Olimpijskiech 2026, źródło:
Wikipedia, Oficjalna Strona Igrzysk Olimpijskich
Bardzo, bardzo szkoda mi Ilii, ale taki jest sport a lód jest (niestety) śliski. Podobnie jak żal mi Matteo, którego uwielbiam. Tak, presja potrafi zniszczyć. I nawet najlepsi się sypią.
OdpowiedzUsuńMyślę, że popracuje przez najbliższe 4 lata i w kolejnych ZIO będzie najlepszy. Ale to zobaczymy.
I taka jeszcze mnie refleksja naszła, że najbardziej mi żal jak ktoś, kto latami zdobywał złoto na MŚ nagle na tej najważniejszej imprezie zostaje przeskoczony - tak było np. z Żenią w Korei, tak było w tym roku z Mad i Evanem, tak było w Nagano z Michelle Kwan czy w SLC z Michelle Kwan i Iriną Słucką. I czasem bywa tak jak z Ilią, ze pojechał źle i tym sposobem wygrał ktoś inny, albo po prostu sędziowie dali ten punkt więcej komuś innemu jak było w przypadku Żeni czy Mad i Evana.
I o ile Guliame to nie przypadkowy zwycięzca to np. Sara Hughes, która pokonała Michelle i Irinę nie wygrała już w życiu właściwie nic. Rok wcześniej zdobyła brąz na MŚ, miała jakieś osiągnięcia w serii GP, ale wygranych też nie było zbyt wiele. I kto o niej dziś pamięta? A Michelle i Irina to ikony. I im się te złota na ZIO po prostu należały :-)
Największym artystą jest Adam Siao, Ilia najlepszy skokowo..., natomiast Shaidorov to dla mnie taki kompromis pomiędzy artyzmem, a stroną czysto sportową. Wciąż za mało jednak bym mógł określić go mianem artysty...
OdpowiedzUsuńRacja. Ale Mikhaił został mistrzem, bo i artysta Adam i skoczek Ilia nie udźwignęli presji.
OdpowiedzUsuńŻyczę mu jeszcze mistrzostwa świata, dla mnie złoty medalista olimpijski bez MŚ jest niepełny.
Brawa też dla Japończyków. Choć Yuma też pewnie z niedosytem, złoto było w zasięgu.