Olimpijska rywalizacja solistek zaczęła się od ciekawych przetasowań wewnątrz najsilniejszych reprezentacji. Na czele stawki zameldowała się Japonka, ale ta to utytułowana Kaori Sakamoto, lecz debiutująca w seniorach, Ami Nakai.
Podobna sytuacja ma miejsce na trzeciej pozycji. Choć spodziewano się tam zobaczyć typowaną do podium/ złota Amber Glenn, miejsce w pierwszej trójce wywalczyła powracająca do gry Alysa Liu.
Ekaterina Kurakova (POL) z rekordem sezonu 60,14 pkt "bez czekania" od razu awansowała do drugiej rundy.
Czy program krótki zwiastuje zmianę pokoleniową?
W tym momencie na prowadzeniu, z niezwykłą lekkością, uplasowała się debiutująca w gronie seniorek Ami Nakai (JPN). Niespełna 18-letnia zawodniczka, dysponująca potężnym potrójnym Axlem, wprowadziła na taflę radosne usposobienie, kompletnie nie dając po sobie poznać presji olimpijskiego debiutu – dla niej to dopiero początek wielkiej kariery, co zdaje się ją uskrzydlać. Czy obroni się w programie dowolnym?
Tuż za Ami, z niewielką stratą punktową, czai się legenda dyscypliny, Kaori Sakamoto (JPN). Dla Kaori to start szczególny – jej trzecie igrzyska i jednocześnie pożegnanie z wybitną karierą. Wielokrotna mistrzyni świata, zwyciężczyni finału Grand Prix i mistrzyni czterech kontynentów ma w swoim dorobku niemal wszystko, jednak do domknięcia tej imponującej kolekcji brakuje jej „tylko i aż” olimpijskiego złota.
Trzecie miejsce zajmuje Amerykanka Alysa Liu (USA), której powrót do profesjonalnej rywalizacji mocno namieszał w światowej hierarchii. Czy Alysa zamierza zmienić bieg historii i sięgnąć po olimpijskie złoto? Sądząc po jej pewności siebie na lodzie, wydaje się być o tym głęboko przekonana 😉.
Zobaczymy, jak na te ambicje odpowiedzą Japonki w programie dowolnym!
A tuż za podium czeka kolejna reprezentantka Kraju Kwitnącej Wiśni, Mone Chiba (JPN). Choć rywalki są niezwykle groźne, Chiba pozostaje w ścisłym kontakcie z czołówką i nie jest pozbawiona szans na medalowy awans w programie dowolnym.
Ami z impetem i olśniewającym blaskiem wkroczyła do seniorskiej rywalizacji, prezentując program krótki do muzyki z filmu La Strada.
Co tu dużo mówić — to była porywająca, kipiąca radością opowieść, która momentalnie skradła serca publiczności. 😃😄
Japonka rozpoczęła występ od imponującego 3A, a następnie wykonała dynamiczną kombinację 3Lz+3T. Całość technicznej części dopełnił elegancki 3Lo.
Za złożone i dopracowane artystycznie elementy pozaskokowe otrzymała najwyższe, 4. poziomy trudności, co świadczy o jej wyjątkowej kontroli i elastyczności. Jej nota za technikę (45,02 pkt) to wynik o prawie 4 pkt lepszy od wyników największych rywalek.
Time to Say Goodbye to program o wyraźnie lirycznym i podniosłym charakterze, który symbolicznie zapowiada zbliżający się koniec kariery zawodniczki.
W tej dojrzałej, pełnej melancholii narracji Kaori po mistrzowsku wykorzystała swój znak firmowy: ogromną prędkość i niespotykaną swobodę w pokrywaniu całej tafli. Tutaj te atuty służyły przede wszystkim budowaniu głębokich emocji.
Otwarte gesty i szeroka, świadoma praca tułowia nadają interpretacji przestrzeń i elegancję, dzięki czemu program płynie miękko, ale z wyraźnym dramaturgicznym ciężarem. To poruszające widowisko, w którym każdy ruch wydaje się przemyślany i znaczący — jakby był naturalnym przedłużeniem emocji niesionych przez muzykę.
W technice za wszystkie elementy pozaskokowe Kaori uzyskała 4 poziom trudności. W skokach pewnie wykonała 2A solo. Miała też 3Lz i kombinację 3F+3T. Te ostatnie miały pewne niedociągnięcia, które co prawda uzyskały pozytywne GOE, ale na poziomie +1 / +2. Przy tak minimalnych różnicach, jakie dzielą zawodniczki z czołówki, każda setna część punktu może kosztować medal.
Alysa Liu korzysta z muzyki z poprzedniego sezonu — ballady Promise — i ponownie stworzyła program o ciepłym, niemal klasycznie łyżwiarskim uroku.
Jej interpretacja opierała się na miękkich gestach i płynnych zwrotach, które nadały całości urokliwego wydźwięku. To była jazda jasna emocjonalnie, pełna subtelnego wdzięku, ale podszyta charakterystyczną dla Liu pewnością — spokojnym przekazaniem, że spodziewa się wygranej 😉
Alysa wykonała: 3F, 2A, 3Lz+3Lo (z małą dokrętką w rittbergerze). Jej elementy pozaskokowe uzyskały wyłącznie 4 poziom.
4. Mone Chiba (JPN) – 74,00 pkt
Podobnie jak Ami, Mone Chiba otworzyła program do utworu Last Dance Donny Summer, wprowadzając na lód falę radosnej energii. W jej wydaniu miało to jednak bardziej dyskotekowy, pulsujący charakter — z wyraźniejszym rytmem i sceniczną swobodą. To interpretacja bardziej bezpośrednia, oparta na kontakcie z publicznością i czystej przyjemności tańca, która naturalnie udziela się trybunom.
~*~
Kolejne miejsca to prawdziwe „zagłębie” wielkich nazwisk – różnica między zawodniczkami z drugiej połowy dziesiątki wynosi niespełna 3,5 punktu, co gwarantuje, że klasyfikacja po programie dowolnym przejdzie totalne przetasowanie.
W tej grupie znajdują się m.in. mistrzynie Europy: Anastasiia Gubanova (GEO – 71,77/ PB/ 6. miejsce), Loena Hendrickx (BEL – 70,93/ 7. miejsce), Niina Petrokkina (EST – 69,63/ 10. miejsce). Wśród nich plasują się także wicemistrzynie świata: Isabeau Levito (USA – 70,84/ 8. miejsce) oraz Hae-in Lee (KOR – 70,07/ 9. miejsce).
Niewykluczone jednak, że do czołowej dziesiątki przebiją się zawodniczki startujące z niższych pozycji.
Kandydatką do awansu jest Amber Glenn. (USA/ 67,39). Przez przypadkowy, ale bolesny w skutkach zwrot akcji – wykonanie skoku podwójnego zamiast potrójnego – dał jej dopiero 13. lokatę. Biorąc pod uwagę, że Amerykanka dysponuje potężnym popisowym 3 Axlem, jej awans w programie dowolnym wydaje się niemal pewny. Inaczej wyglądała sytuacji u Madeline Schizas (CAN), której podwójny skok zaprzepaścił wejście do finału.
~*~
![]() |
| E. Kurakova - screen |
19. Ekaterina Kurakova (POL) - 60,14 pkt SB
Katia, w interpretacji przejmującego utworu „N'insiste pas”, z charakterystycznym dla siebie oddaniem bez reszty zanurzyła się w dramatyzm kompozycji. Nasza reprezentantka poruszała się w tej narracji z wielką swobodą i świadomością, budując napięcie każdym ruchem. Dynamiczne zmiany ustawień oraz ekspresyjna praca rąk nadawały programowi wyrazistą strukturę, a płynne przejścia od lirycznych fraz po mocniejsze akcenty doprowadziły do finału o niezwykle intensywnym charakterze.
Katie wykonała kombinację toeloopów 3+2, 2A i 3Lo a każdy skok oceniono bez zarzutu. Podobnie jak elementy pozaskoksowe na 4 poziomie.
~*~
➜ Oficjalna strona Milano-Cortina 2026
➜ Terminarz Łyżwiarstwa Figurowego 2026
➜ Szczegółowe wyniki ISU
Editorial use only:
Logo Igrzysk Olimpijskiech 2026, źródło
Oficjalna Strona Igrzysk Olimpijskich

Pani Kasiu, Katia jest 19 a nie 13 ;-)
OdpowiedzUsuńAż tak dobrze to nie było, owszem, pojechała ok jeżeli chodzi o "wyraz artystyczny", miała świetne piruety i kroki i wyratowało ją to, ze wszystko na poziom 4, bo skoki... no masakra, ciągle ten 3t/2t, aksel i rittberger ok, ale z niskim goe. Mam nadzieję, że powtórzy się wynik z fp z ostatnich ZIO, gdzie pokazała, że umie skakać. Na pewno stać ją na więcej niż na 19 miejsce, ale ostatnio nie idzie do przodu choć bije swoje rekordy.
Dziękuję za czujność. Już poprawiam - tak na marginesie szukałam tej „13” w tekście, a to w tytule 😉
UsuńA kibicuję z całego serca Kaori i mam nadzieję, że choć jeden ze złtych medali przypadnie komuś z grona moich ulubieńców.
OdpowiedzUsuńJak Anna Rechnio byla 19 w Nagano to pisali, ze tragedia i dramat. A tu sztuczny zachwyt w mediach. 3T2T w 2026 roku to nie walka o medale. To absolutne minimum i poddanie sie bez walki. Nie rozumiem takiej postawy.
OdpowiedzUsuńMnie szczerze mówiąc z tym repertuarem skoków zaskoczyło to 60pkt na plus... Wszystkie dziewczyny ryzykowały trudne kombinacje z Lutzem i Flipem. Byłem pewny, że będzie za Medeline Schizas.
OdpowiedzUsuńSporo osób się zdziwiło, jeszcze przed wynikiem pan Jacek powiedział, że czekamy i będziemy czekać, z kontekstu wynikało, że on też nie wierzy w dobry wynik i nastawiał się na nerwówkę do końca, czy któraś dziewczyna się nie posypie. I było zdziwienie, no ja też byłam w szoku, że jest za Kimmy, która co prawda dokręciła skoki w kombinacji, ale poza tym pojechała bardzo fajnie.
OdpowiedzUsuńKatia - i to nie jest powód do dumy - miała najłatwiejszą kombinację z wszystkich dziewczyn, inne skakały potrójnego flipa z podwójnym toe loopem albo potrójnego rittbergera z podwójnym rittbergerem. Więc próbowały jakoś utrudnić swoje programy.
Niemniej ściskam kciuki za nią, niech jej dzisiaj uda się wszystko.
Brawo Katia. Uff, nie było idealnie ale zawalczyła
OdpowiedzUsuńPrzecież nie obronila nawet 19 pozycji
OdpowiedzUsuńNie obroniła ale i tragedii nie było, skoczyła coś trudniejszego, nieźle interpretowała.
OdpowiedzUsuńW internecie nagłówki opanowały chyba jakieś boty, albo zbiorowa gorączka: "obłędna, zjawiskowa, dała show, niesamowita". Aż ludzie pytają czy zdobyła medal. Dla mnie to jest szkodliwe. Również dla samej Kurakovej.
OdpowiedzUsuń