Minerva Fabienne Hase / Nikita Volodin (GER) są o krok od zdobycia olimpijskiego tytułu. Niemiecki duet „czaił się” 😉 przez cały początek sezonu, budując formę bez zbędnego rozgłosu, by właśnie na igrzyskach uderzyć z pełną siłą i ustanowić fenomenalny rekord życiowy (80,01 pkt).
Na drugim miejscu, uplasowali się świeżo upieczeni Mistrzowie Europy 2026, Anastasiia Metelkina / Luka Berulava (GEO). Wygląda na to, że reprezentacji Gruzji nie zamierzają oddać pola bardziej "doświadczonym" w olimpijskim splendorze, zawodnikom.
Podium po programie krótkim zamykają Lia Pereira / Trennt Michaud (CAN), którzy zaprezentowali przejazd idealnie wyważony – płynny artystycznie, a przy tym niezwykle mocny pod względem technicznym.
Julia Szczecinina i Michał Woźniak oni to dopiero nie ulegli przytłaczającej aurze olimpijskiego debiutu. Reprezentanci Polski pojechali bez tremy, z ogromną determinacją, co zaowocowało nowym rekordem życiowym — 65,23 pkt.
1. Minerva Fabienne Hase i Nikita Volodin (GER) - 80,01 pkt PB
SP: El Abrazo - Maxime Rodriguez
Niemiecki duet Minerva Fabienne Hase / Nikita Volodin wyraźnie odskoczył rywalom, budując niemal pięciopunktową przewagę. Ta różnica była widoczna nie tylko w protokołach sędziowskich, ale przede wszystkim na tafli. Bezbłędnie wykonane skoki — potrójny Salchow i wyrzucany potrójny loop — oraz niemal komplet elementów pozaskokowych ocenionych na czwarty poziom trudności (z wyjątkiem sekwencji kroków), w połączeniu z ponad dziesięcioma dodatkowymi punktami za jakość wykonania, dały im imponujące 43,91 pkt za samą technikę.
Jeszcze większe wrażenie robił jednak sposób, w jaki ten wynik został osiągnięty. Duet imponował spokojem, pewnością i kontrolą, idealnie oddając charakter tanga El Abrazo. Bez pośpiechu prowadzili swoją opowieść, a ich jazda sprawiała wrażenie w pełni świadomej i dojrzałej — jakby byli całkowicie zanurzeni w swoich rolach, jakby cała reszta otoczenia była gdzieś daleko. 😉😉
SP: Bolero (Excerpt) - Milos Karadaglic
Startując w rywalizacji drużynowej, uzyskali solidne 77,54 pkt, pokazując jazdę pełną charyzmy i zawziętości. W starcie indywidualnym pojawiło się już nieco więcej nerwowości — kosztowny okazał się problem przy wyrzucanym potrójnym flipie, który nadszarpną ocenę techniczną pary.
Potrójny salchow, cztery poziomy 4 za elementy pozaskokowe (za wyjątkiem spirali śmierci) nadal pozwoliły im uzyskać ponad 41 pkt w ocenie za technikę.
Program Bolero rozpoczął się w znany już, lecz niezmiennie hipnotyzujący sposób – od stania na głowie Anastasii, które natychmiast wprowadziło widzów w niezwykły, nieszablonowy klimat. Ich przejazd był pokazem nowatorskiej choreografii, która w każdym ruchu pozostawała nierozerwalnie złączona z narastającą dynamiką muzyki.
3. Lia Pereira / Trennt Michaud (CAN) - 74,60 pkt PB
SP: Say You Love Me - Jessie Ware, Benjamin Ash, Benny Blanco, Ed Sheeran
Trzecie miejsce Lii i Trennta to bez wątpienia jedna z największych niespodzianek zawodów. Choć od początku sezonu systematycznie budowali formę i coraz śmielej zaznaczali swoją obecność w stawce, ich bezbłędny występ w Mediolanie i tak mógł zaskoczyć. Kanadyjczycy pojechali program bez najmniejszego potknięcia — pewnie wylądowali skoki (3T i 3LoTh), a wszystkie elementy pozaskokowe otrzymały najwyższe, czwarte poziomy trudności. Sędziowie docenili tę precyzję wysokimi ocenami za jakość wykonania.
Ich interpretacja Say You Love Me — utrzymana w klimacie nastrojowego soulu i popowej ballady — to program (ekstremalnie) urokliwy, romantyczno-ujmujący, ale wykonany z pełną kontrolą i techniczną pewnością. Ten kontrast działał na ich korzyść: pod warstwą miękkiej, rozczulającej atmosfery kryła się solidna sportowa jakość, dzięki czemu całość nie popadła w przesadę, a raczej stała się wdzięcznym, świadomie zagranym momentem oddechu na lodzie.
~*~
Co trzeba przyznać, większość duetów wspięła się na wyżyny swoich możliwości. Ci, którzy teoretycznie nie mają szans na krążki, ani myślą o odpuszczaniu. Do Mediolanu przyjechali z nastawieniem na "olimpijskie 200%" – pełni pasji i zaangażowania, bez cienia strachu w oczach. Dzięki temu ich przejazdy wyglądały niezwykle naturalnie, a przekaz był dla widza bardzo autentyczny i chłonny. Efektem tej determinacji było aż sześć rekordów kariery, w tym również w wykonaniu Holendrów, mimo że nie zdołali zakwalifikować się do finałowej szesnastki.
Ci, którzy wykorzystali swoją chwilę to:
5. Maria Pavlova / Alexei
Sviatchenko (HUN) – 73,87 PB
7. Ellie Kam / Daniel O'Shea
(USA) – 71,87 SB
9. Emily Chan / Spencer Akira Howe (USA) – 70,06
10. Rebecca Ghilardi / Filippo Ambrosini (ITA) – 69,08 SB
11.
Annika Hocke / Robert Kunkel (GER) – 67,52
12. Karina Akopova
/ Nikita Rakhmanin (ARM) — 66,27 PB
13. Anastasia Vaipan-Law / Luke Digby
(GBR) — 66,07 SB
15. Julia Szczecinina/ Michał Woźniak — 65,23 PB
![]() |
Szczecinina/ Woźniak - screen |
15. Julia Szczecinina / Michał Wozniak (POL) - 65,23 pkt PB
Reprezentanci Polski należeli do grupy par, które nie ulegli przytłaczającej aurze olimpijskiego debiutu – imprezy, która odbywa się raz na cztery lata i często paraliżuje nawet najbardziej doświadczonych zawodników. Ich występ był pokazem stabilności i dojrzałości, która w starciu z „olimpijską tremą” pozwoliła im wznieść się na wyżyny swoich możliwości.
W rytm Moderation (Florence + The Machine) Julia i Michał zaprezentowali charakterystyczną dla siebie świeżość i nadzwyczajną dynamikę. Nie tracąc tempa, odważnie wykorzystali całą przestrzeń lodowiska.
Nienagannie wykonane elementy techniczne, precyzyjnie osadzone w muzyce, sprawiały wrażenie naturalnego przedłużenia tej energetycznej choreografii. Czysto wylądowane skoki — 3T i 3STh — oraz elementy pozaskokowe na najwyższym, czwartym poziomie trudności (kombinacja piruetów i podnoszenie), przy pozostałych ocenionych na poziomie trzecim, zostały solidnie nagrodzone za jakość wykonania. Dzięki temu technika nie była dodatkiem, lecz organiczną częścią płynącego programu.
Okazuje się, że zawodnicy posiadają rzadką umiejętność panowania nad emocjami w najważniejszych momentach. 😁
~*~
Zupełnie inny obraz wyłonił się w przypadku par otwarcie aspirujących do podium.
Presja okazała się tu równie realnym przeciwnikiem jak rywale. Riku Miura i Ryuichi Kihara (JPN/ 73,11/ 5. miejsce) zaliczyli kosztowny błąd w podnoszeniu lassowym. Chwila zawahania sprawiła, że partnerka osunęła się na ramię partnera. W konsekwencji element uzyskał jedynie 2. poziom trudności i odjęcia za jakość wykonania.
Największe uznanie budzi fakt, że Riku natychmiast odzyskała koncentrację i bezbłędnie wykonała wyrzucanego potrójnego Lutza. Co więcej, jak na utytułowanych mistrzów przystało, nie pozwolili, by rozczarowanie rzutowało na resztę występu – kombinację piruetów, sekwencję kroków oraz spiralę śmierci zaprezentowali na najwyższych poziomach trudności. Mimo technicznego potknięcia, ich interpretacja Paint It Black nie straciła nic ze swojej wyrazistości i niemal niekontrolowanej, zapalczywej energii.
Problemy nie ominęły także Wenjing Sui i Cong Han (CHN/ 72.66/ 6. miejsce) — upadek Sui po 3T kosztował ich cenne punkty, mimo że twist na poziomie czwartym oraz wyrzucany potrójny flip należały do mocnych momentów programu.
Włoski duet Sara Conti / Niccolo Macii (ITA/ 71,70/ 8. miejsce) znalazł się dopiero na ósmej pozycji. Błąd w skoku oraz przewaga elementów ocenionych na trzeci poziom trudności spowodowała, że w samej technice plasowaliby się na 13. miejscu — przewaga nad polskim duetem wyniosła zaledwie 0,6 punktu.
Smutny przebieg miał także start Deanny Stellato-Dudek i Maxime'a Deschampsa. Maxim miał problemy z 3T. Ale to jeszcze nic. Pod koniec programu, Deanna — już niemal stabilnie stojąc po zakończeniu podnoszenia — niespodziewanie straciła równowagę i upadła.
➜ Oficjalna strona Milano-Cortina 2026
➜ Terminarz Łyżwiarstwa Figurowego 2026
➜ Szczegółowe wyniki ISU
Editorial use only:
Logo Igrzysk Olimpijskiech 2026, źródło
Oficjalna Strona Igrzysk Olimpijskich

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz